czwartek, 1 sierpnia 2013

Kama



Heej!!!
Ale ja tu dawno postów nie pisałam, za co baaaardzo przepraszam, ale pozwólcie, że nie będę się tłumaczyć czemu bo to trochę skomplikowane :/. Ale przejdźmy do tematu głównego tego posta czyli o tym co dzisiaj się działo. Najpierw poszłam do Marti i później poszłyśmy na miasto i wtedy zobaczyłyśmy słodkiego, małego kotka. Od razu zaczęłyśmy go głaskać brać na ręce i robić sobie z nim zdjęcia, ale potem zaczęłyśmy się zastanawiać skąd on może być i czemu taki mały kotek sam biega po ulicy??? Jeszcze w drodze do miejsca, w którym znalazłyśmy to małe czarne cudo widziałyśmy dużego takiego samego kota i pomyślałyśmy, że to może być jego mama, więc na nic nie czekając poszłyśmy w tamto miejsce i spytałyśmy właścicieli czy to ich kot, ale okazało się, że niestety nie :((


Martyna poszła się spytać swoich rodziców czy może chodziaż na jeden dzień przygarnąć tego kotka, a na drugi dzień oddać do schroniska, ale nie zgodzili się. Idąc po raz kolejny do miejsca znalezienia kotka zobaczyłyśmy ogłoszenie o poszukiwaniu czarnego kota więc zadzwoniłyśmy tam ale nikt nie odbierał. Na ogłoszeniu pisało, że reaguje na czarek, ale nie reagował, a tak poza tym to to była dziewczynka i razem z Marti ochrzciłyśmy ją imieniem Kama. Gdy próbowałyśmy wypuścić Kamę to najpierw leciała pod (stojące na poboczu) auta, później prawie wpadła pod rower, ale w końcu próbowała iść do jakiegoś domu, lecz jego właścicieli nie było na miejscu, ale jakaś pani, która później prawie tak samo jak my zachwycała się Kamą powiedziała, że widziała ją kiedyś w tym domu, do którego Kama chciała iść, więc nasza akcja ratunkowa kotka zakończyła się powodzeniem :D


Gdy już dotarłyśmy na miasto poszłyśmy razem na planowane wcześniej bubble tea, a kasę, która nam została dałyśmy na szczytny cel - grupce ludzi, którzy stali z kartką, że zbierają na kebaba xD. A jakby co to okulary, które ma Marti są moje a czapka, którą mam ja jest od Martyny /Kaśka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz